KSIĄŻKA 7,5/10 Premiera: 2003 Przemysław Drożdż

I May Be Wrong but I Doubt It

To było nieuniknione. Gracz wybitny, który jednak nigdy nie zdobył pierścienia, MVP ligi z sezonu 1993, jeden ze znaków rozpoznawczych NBA przełomu czasów „retro” i „współczesnych” musiał kiedyś wydać książkę. W końcu, obok świetnej gry i chronicznej lekkiej nadwagi, znamy go z członkostwa w klubie „największych gaduł w historii ligi”.

 

Jak wiele do powiedzenia ma Charles Barkley zdają sobie sprawę najlepiej ci śledzący transmisje meczów w stacji TNT. Tam popularny „Chuck” już od wielu sezonów feruje swoje bardziej lub mniej kontrowersyjne opinie. Czasami bardzo trafne (przewidział awans Memphis kosztem San Antonio w tegorocznych play-offs), innym razem nie warte funta kłaków. Za to przeważnie pozostające w pamięci i podkreślające przeszłą boiskową osobowość Barkleya. Ten, jak wiadomo, nie stronił od zadym i trash-talkingu na parkietach NBA. Pewnego razu wdał się nawet w bójkę z samym Shaquille’em O’Nealem, który... już wkrótce dołączy do niego na stanowisku komentatorskim. Zapowiada się spora bomba emocji i jeszcze większa - śmiechu.

 

Jaki Barkley taka jego książka, napisana z pomocą dziennikarza sportowego Michaela Wilbona. „Mogę się mylić ale wątpię w to” – już sam tytuł ma w sobie wiele z natury byłego gracza Philadelphii, Phoenix i Houston – jest jednocześnie bezczelny i ujmujący. Tako we wstępie rzecze Tiger Woods: Charles Barkley zawsze powoduje u mnie śmiech i skłania do myślenia. Tako rzecze Dean Smith: Oczywiście on nigdy nie był nieśmiały w wyrażaniu swoich opinii i nie zmienił się na potrzeby tej książki.

 

Tytuł ukazał się 8 lat temu, dlatego nie znajdziecie tutaj nic o „Decyzji”, grze gdziekolwiek, choćby na Plutonie, czy (Melo) dramach. Barkley opowiada za to o swoim życiu, frustracjach (dlaczego nie zdobył tytułu w 1993), poczuciu szczęścia czarnoskórego sportowca, klasycznych graczach w typie Juliusa Ervinga i Michaela Jordana; rozprawia się ze swoimi przeciwnikami, oraz dodaje setki innych strzępów myśli. Tekst dopełniają prześmieszne anegdoty i specyficzny język „Sir Charlesa”, nadużywający lekko nieparlamentarnych słów, po prostu „walący” obuchem w twarz. Trzeba przyznać, że wszystko to nieco chaotyczne, ale za to szczerze wyrażające osobowość i przemyślenia piszącego, głównie w temacie jego ulubionej gry. Chociaż, jak sam przyznaje już na samym początku tytuł, nie jest książką o koszykówce ani nawet o sporcie, a te dwie dziedziny są tylko narzędziami, które mają wygenerować szerszą dyskusję. Cóż za kokieteria...

 

Nie mogło być inaczej, książka musiała trafić na listę bestsellerów New York Timesa, chociażby ze względu na reklamujące ją nazwisko. Nerwowych czytelników wypada jednak ostrzec – możliwe, że nie doczytacie jej do końca. Czyżby to wszystko było częścią większego planu i Charles Wade Barkley, chichocząc gdzieś w kącie swojej posiadłości, chciał wyzwać fanów NBA na nierówny pojedynek? I jak go za to nie lubić/nienawidzić (niepotrzebne skreślić).

 

Książkę dostać możecie na www.kulturopolis.pl

All rights reserved MVP Basketball Magazyn 2009 - 2011