
KSIĄŻKA 7/10 Premiera: 2007
Przełom września i października. Opadające liście zwiastują jesień, która z kolei przychodzi już po rozpoczęciu szkoły (dla uczniów) oraz blisko jej początku (dla studentów). Czas porzucić błogie lenistwo i zabrać się ostro do roboty... Nie piszemy o tym po raz pierwszy, ale jeśli nadal nie po drodze Wam z językiem angielskim, nie ma nic lepszego niż posługiwanie się „pomocami naukowymi”, które dobrze znamy i lubimy. Czasami leżącymi u samych językowych podstaw.
Takimi posługuje się cykl amerykańskich książek (by nie powiedzieć książeczek) dla początkujących, zatytułowany po prostu „Rookie Biographies”. Zasada niemal bliźniaczo podobna do tej zastosowanej w serii „Modern Role Models” opisywanej kilka numerów „MVP” wstecz. Przedstawić krótko i treściwie nietuzinkowe postaci przeszłego oraz dzisiejszego życia publicznego. Tyle tylko, że próżno tutaj szukać wybitnych sportowców obok panteonu amerykańskich polityków, czy nawet naszej Marii Curie-Skłodowskiej. Aczkolwiek ostał się jeden rodzynek potwierdzający regułę.
Nie mogło być inaczej, w końcu nie powinienem się pomylić twierdząc, że Michael Jordan to w opinii sporej większości czytających te słowa najwybitniejszy koszykarz w historii gry. Sam wybór do zamkniętego kręgu bohaterów serii po raz kolejny podkreśla tylko ogromny szacunek, jakim darzą go Amerykanie. Całkowicie zasłużony.
Grupa docelowa zobowiązuje. Życiorys Jordana opisano tutaj bardzo, niemal za bardzo, politycznie poprawnie. Nie ma miejsca na zainteresowanie hazardem, dawanie pstryczków w nos kolegom z drużyny, czy w końcu rodzinną tragedię. Książka dla najmłodszych, powiecie? A do tego licząca sobie tyle stron, ile zeszyt ze wczesnych szkolnych lat. Zgoda. Ale za to jak przepięknie wzbogacona archiwalnymi fotografiami! Prezentującymi nie tylko samą „Jego powietrzność”, ale i miejsca, w których bywał (Uniwersytet Karoliny Północnej) i ludzi, z którymi miał styczność (rodzice Jordana; zawodnicy chińskiej drużyny koszykówki ze szkoły średniej).
Która to już z książek napisanych o MJ23? Trudno zliczyć. Czy dowiemy się z niej czegoś nowego? Najprawdopodobniej nie. Pal licho ilość stron, pal dużą czcionkę, pal charakter bliski elementarzowi. Ja to nadal kupuję i ciągle chcę więcej.
+ powrót
All rights reserved MVP Basketball Magazyn 2009 - 2011