GRA 7/10 Premiera: 2009 Łukasz Brylski

NCAA Basketball 10

Nie od dziś wiadomo, że Amerykanie żyją nie tylko samym NBA. March Madness - lub jak kto woli, Marcowe Szaleństwo -
ukazuje jak wielkie zainteresowanie jest rozgrywkami w lidze NCAA. W 2009 roku EA Sports wydało grę koszykarską, traktującą o uniwersyteckich zmaganiach.

Do naszej dyspozycji oddano 325 z 347 drużyn z Dywizji I. Twórcy - wzorem poprzedniej edycji - chcieli umieścić w grze 64 legendarne drużyny, ale w związku z pozwem złożonym przez byłego zawodnika UCLA Eda O'Bannona, wycofano się z tego pomysłu.

Tak jak w każdej szanującej się grze sportowej nie mogło zabraknąć takich standardowych trybów rozgrywki jak między innymi spotkanie towarzyskie czy gra przez Internet. EA Sports oddali w ręce graczy możliwość rozegrania pełnego sezonu w Dynasty Mode i doprowadzenie ulubionej drużyny na szczyt. To nie tylko rywalizacja na parkiecie, ale także poza nim. Mamy kontrolę nad treningami, procesami rekrutacji zawodników czy nawet szkolną infrastrukturą.

Oprawa audio-wizualna jak zwykle nie rozczarowuje i stoi na wysokim poziomie. Otrzymaliśmy telewizyjną prezentację serwowaną nam przez stacje ESPN i CBS Sports, która do złudzenia przypomina widowisko prezentowane na telewizyjnych antenach. Poczynania na parkiecie komentują natomiast Dick Vitale, Brad Nessler, Erin Andrews, Gus
Johnson oraz Bill Raftery. Wszystkie osoby są doskonale znane fanom ligi NCAA i nie tylko. Świetnie oddają to co się dzieje na parkiecie, ale pewne kwestie zdarza im się powtarzać.

Listę zmian i innowacji uzupełniają takie „smaczki” jak możliwość szybkiego wyboru taktyki (używając ‘krzyżaka’ na padzie) czy kontrolowanie tempa rozgrywanych akcji. Twórcy NCAA Basketball 10 w specjalnym głosowaniu dali graczom możliwość wyboru dwudziestu hal, w których gra się znacznie trudniej. Oprócz tego, jeśli konsola jest połączona
z Internetem, to każdego dnia można uaktualniać statystyki wszystkich drużyn z Dywizji I.

Opakowanie wygląda pięknie i idealnie maskuje mankamenty. Do takich z pewnością należy żywo reagująca publiczność i maskotki. Problem w tym, iż reakcje są takiesame nawet gdy rywale punktują. Kolejny różany kolec na łodydze to brak możliwości edycji kalendarza rozgrywek. Powtarzają się błędy związane z detekcją kolizji między zawodnikami. Zdarza się też, że sędziowie odgwizdują przewinienie pomimo tego, że dwójka koszykarzy stoi od siebie w znacznej odległości. W grze nazywanej symulatorem koszykówki takie błędy nie powinny mieć miejsca.

Ci, którzy liczyli na to, że kolejna edycja NCAA Basketball z numerkiem 11 przyniesie jeszcze więcej zmian i poprawek, muszą obejść się smakiem. EA Sports zdecydowało się zawiesić proces tworzenia gry.

All rights reserved MVP Basketball Magazyn 2009 - 2011